piątek, 18 lutego 2011

Cosik - jeszcze nie wiadomo co...

Przeglądając starą Cross Stitch Crazy wpadły mi w oko takie wzorki jednokolorowe. I choć w propozycji miały one stać się częścią pięknych poduch, u mnie będą czymś innym. Właściwie to jeszcze nie wiem czym, ale tak mi się zachciało je wyhaftować, że się nie mogłam powstrzymać.
Znalazłam w sowich zapasach resztki kanwy w kolorze jasnego groszku, wybrałam 2 zielone mulinki i :


Może zrobię gigantycznego biscorniaka?

czwartek, 17 lutego 2011

Mini podusia

Przerywnik ukończony. Powstała podusia-igielnik z funkcją przywiązania do nożyczek :).
Jak dotąd to najmniejszy hafcik jaki zrobiłam, nie ukrywam podusię zszywało się trudno.
Nawet poczyniłam mini frędzelek, ku uciesze kotów - zawsze to dodatkowa atrakcja, którą się można pobawić przecież :).



Tył obdarzyłam tzw. personal touch - machnęłam sobie inicjał imienia - a co :).


Przyozdobione nożyczki:


Poduszeczkę zszyłam jak biscornu, bardzo się namęczyłam. I doszłam do wniosku, że muszę poćwiczyć biscorniaczki czym prędzej, może po 50-tym nabędę wprawy...?

piątek, 11 lutego 2011

Przerywniczek

Ostatnimi czasy odkryłam, że wpadłam w niekończące się koło przerywników. Robię jedną pracę, zaraz inna kradnie moje serce absolutnie i muszę ją zacząć, potem czas na coś mniejszego i efekt taki, że mam kilka śniących mi się po nocach UFO-ków.
Ale ta boląca prawda, nie przeszkodziła w wyborze kolejnej przerywajki :). Tym razem coś mini-mini, żeby zbytnio nie odsuwać się od tematu głównego.
Będzie podusia na igły  - mam zamiar ją przymocować do nożyczek. Moje odwieczne problemy hafciarskie - gdzie mam nożyczki i o matko, znowu zgubiłam igłę ! Może mini podusia pomoże....?

środa, 9 lutego 2011

Skarby.... :)

To takie cudowne uczucie dostać przesyłkę z hafciarskimi sprzętami. Wczoraj wieczorem dostałam paczuszkę z Hobby Studio a tam:

Mój wymarzony kwadratowy tamborek - wyczekany i od razu zaangażowany do pracy - wspiera dzielnie pracę nad wzorkiem Dimensions - "Travel Memories"


Do uporządkowania mulinek - szpatułki DMC


oraz sprytne koszulki na szpatułki:


Po porządkach każda mulinka leży już na właściwym miejscu :)


Dodatkowo dostałam katalogi Lanarte i Permin of Copenhagen oraz kartę Madeiry :




Nie żebym narzekała na brak hafcikowych inspiracji i miliona projektów, które mam zamiar popełnić..., ale dobrze wiedzieć co w trawie piszczy :).

środa, 2 lutego 2011

Monotematycznie.....?

Przeglądam moje krzyżykowe prace i dochodzę właśnie do wniosku, że albo robię obrazki z okazji ślubów, albo projekty Margaret Sherry.....
To nie znaczy, że inne mi się nie podobają, bo prawdą jest, że kilka mam prac niedokończonych nie związanych z powyższą tematyką, aczkolwiek spostrzeżenie to uznaję za odkrywcze :).
Dziś zatem kolejny projekt ślubny, który powędrował do Kasi i Piotrusia. Kolory dobierałam sama konsultując zawczasu wnętrze pokoju, w którym miało owe dzieło zawisnąć.


I zbliżenie na parę :)


I przypomniało mi się, że poczyniłam jeszcze kiedyś miniaturową wersję tego projektu w zupełnie innych kolorkach i muszę koniecznie zdobyć jej zdjęcie.

wtorek, 1 lutego 2011

Drutomania !!!!!!

Dopadło i mnie :). Powiedziałam sobie: a cóż, spróbuję, a może to będzie początek wielkiej przyjaźni....


No i chyba przyjaźń będzie, bo jak się sama przekonałam  - da się :)


Moje pierwsze samodzielne sploty - oczka prawe - ścieg francuski. Nawet udało mi się bez problemu zakończyć próbkę i nie zgubiłam po drodze żadnego oczka!


I małe zbliżenie, bo pękam z dumy, że mi tak wszystko równiutko wyszło!!!!!

Kolekcja "Robię na drutach" po pierwszym numerze mnie bardzo zachęciła do dalszego zakupu. Bo wszystko tam jest jasne i klarowne - przynajmniej sprawy początkowe no i śmieszne dvd pokazujące łopatologicznie o co chodzi. Będę swoich sił próbowała dalej!

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Zakochane koteczki

Nic tak nie frustruje jak przymus leżakowania w łóżku.... I to nie można posiadywać, tylko plackiem (najlepiej ziemniaczanym - o matko jakbym zjadła) leżeć - jak mus to mus. I nawet haftować nie można....
Ale jako pisać można i trzeba się z takiej alternatywy cieszyć.
Postanowiłam nie nadawać już pracom przydomków " z archiwum x", bo z moim tempem to ja z tego archiwum nigdy nie wyjdę....
A poniżej kolejne kociaki (moje ulubione) M. Sherry (mojej ulubionej).


Haftowałam na 14 w tłoczone serduszka (moja ulubiona) i muszę przyznać nieskromnie, że z pracy byłam dumna jak paw :). Najważniejsze, że obrazek spodobał się obdarowanym - był prezentem ślubnym.
P.S. Jeszcze innego rodzaju frustracja to taka, jak przeglądając inne blogi hafciarek napotykasz blog z takim samym tłem jak Twój własny, taki wymarzony no i taki.... niepowtarzalny. Najlepszym remedium na takowe bóle jest zmiana tła. Do następnego razu zapewne :)