Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RR. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2012

P.m. tea - czyli herbatka popołudniowa - A Dictionary of Tea ~ 4 ~

Chyba jestem ostatnią z naszej RR'owej grupy, która hafcik prezentuje. Skończyłam go już wcześniej, ale szalona jesienna pogoda przywiała choróbsko do naszego domciu i niestety jeszcze nie udało mi się na pocztę dotrzeć - będzie minimalny poślizg, hafcik poleci dalej jutro.

Póki co tak prezentuje się prześliczny według mnie czajniczek na kanwie Wreduli:


Jak dotąd to mój faworyt jeśli chodzi o kolorki - uważam połączenie fioletów i pomarańczy za genialne :). Haftowało się go nadwyraz przyjemnie - chyba właśnie przez to zestawienie kolorystyczne.


Całość na chwilę obecną prezentuje się następująco:


Cieszę się, że zabawa póki co nam wychodzi i już nie mogę się doczekać kolejnej kanwy....

Tymczasem zaczął się październik i wróciłam do moich UFO'ków. Rezultaty niebawem :).

I jeszcze jedno spostrzeżenie - odwiedzanie zaprzyjaźnionych blogów na przykład Pieguchowa może zaowocować jedynie w nieplanowane zakupy, o inspiracji nie wspomnę, bo to przecież każda szanująca się hafciarka wie - jak niezwykłości to tylko u Anki :). A jak u mnie się to skończylo, być może niebawem się z Wami podzielę szczegółowym sprawozdaniem ;-D.

Miłego wieczorku - chciałam napisać weekendu z zagalopowania, bo u nas dziś dzień wolny - Niemcy świętują swoje zjednoczenie, a my korzystamy z wolnego przerywnika w środku tygodnia. Jutro znając mnie, będę przekonana, że jest poniedziałek....



wtorek, 7 sierpnia 2012

Bligh - tea - czyli slangowy hinduski czajniczek - A Dictionary of Tea ~ 3 ~


Och i ach jak ten czas leci.... nieubłaganie. Trzeci z czajniczków już dawno temu poleciał do kolejnej uczestniczki zabawy - Lucynki. Mało z tym - mam już informację, że kanwa dotarła :).

Kolejny czajniczek jest slangową nazwą Angli wymyśloną i używaną głównie przez Hindusów oznaczającego coś jak prowincję :). Oto i on:


Bardzo przyjemnie się haftowało tenże czajniczek, lekki nerw mnie dopadł jedynie przy backstitchach :). Ale warto było się pomęczyć dla efektu końcowego:


Tak już prezentują się czajniczki na kanwie Moni:



Ja natomiast czuję się jakbym nie na tej planecie żyła... powód na zdjęciu poniżej:

Niedawno odebraliśmy klucze do naszego nowego mieszkanka, przeprowadzka lada chwila. A ogrom szczęścia i radości wprostproporcjonalny do licznych spraw z tym związanych. Jednym słowem padam... z radości i zmęczenia zarazem.


poniedziałek, 23 lipca 2012

Treat - tea - czyli gościnny czajniczek - A Dictionary Of Tea ~ 2 ~

Tak mi się zdaje, że ten czajniczek to właśnie chętnie kogoś by ugościł i poczęstował... no nie wiem  - pysznym ciachem z bitą śmietaną i wisienką?


Bardzo się go przyjemnie haftowało, raz tylko przeżyłam chwilę mrożącą krew w żyłach - wyszywając tło najpierw zabrałam się za większą, łososiową część. Później został niewielki fragment do dokończenia tak podobną kolorystycznie nitką, że przez głowę przegalopowała mi myśl, że to tło wielgachne machnęłam nie tym kolorem co trzeba...


Na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione - kolory są do siebie tak podobne, że tylko wprawne oko z bliskiej odległości może dostrzeć ową delikatną różnicę...

Tu już czajniczki w komplecie na kanwie Marysi - Moteczka:


Pędem zabieram się do następnego, bo chciałabym je razem wysłać za parę dni :).

niedziela, 17 czerwca 2012

Calamit - tea - czyli nieszczęsny czajniczek - A Dictionary of Tea ~ 1 ~

Tak, tak - pierwszy z czajniczków zadomowił się wygodnie na mojej kanwie. Sam czajniczek wyszywało się bardzo przyjemnie, napis tytułowy był natomiast... lekko monotonny :). Ale dotrwałam do końca i z dumą prezentuję:


Czajniczek jest nieszczęśliwy, bo po przejściach niefortunnych :


Ale tak sobie myślę, że musi to być bardzo ulubiony czajniczek, bo niejedno ma już za sobą - przewiązany uchwyt, spore pęknięcie, uszkodzona przykrywka no i ten biedny dziubek.... Mimo wszystko trzyma się jak może :).

Jutro mam w planach wyprawę na pocztę.... zobaczymy jak z moimi 50 wyuczonymi słowami po niemiecku uda mi się nadać list do Polski :).


A teraz taka malutka dygresja co do Euro w sensie nie waluty ale rozgrywek piłkarskich. Wczoraj naszła mnie taka refleksja, że w sumie mieszkają dookoła ludzie ze wszystkich stron świata, zatem zawsze gdzieś w okolicy jest reprezentant drużyny zwycięskiej :). I wczoraj do bardzo późnych godzin nocnych Grecy dawali upust swej radości - jeśli to była gra o wejście do ćwierć finału, to boję się co będzie jak wygrają puchar.... A dziś za piłką pobiegają Niemcy - zobaczymy jak się będą zachowywać ludzie i Portugalia o czym przypomina flaga wywieszona w oknie naprzeciwko naszego :).

Z piłkarskim pozdrowieniem
Plichcia

sobota, 12 maja 2012

Nie ma to jak herbatka...

Powoli zbieram siły na nowe hafciki równocześnie mam w planach ukończenie tych, które obecnie zalegają w pudełku :). Ale jak każda hafciarka, która zakosztowała kiedyś zabawy w RR i ja z tym uzależnieniem walczę....czy skutecznie.... chyba tak, zważywszy, że na wiele z nich się nie pokusiłam.

Jednakże w przypadku wszelakich "Dictionary of..." dopadła mnie trudność z opanowanie i ... zapisałam się. Bawić się będę w doborowej ekipie, zabawę organizuje nikt inny jak Marysia - Moteczek. Cieszę się jak nie wiem co!!!!

Będziemy haftowały "A Dictionary of Tea":


Jeśli ktoś miałby się ochotę przyłączyć - serdecznie zapraszamy zostały jeszcze wolne miejsca !!!!

A ja wracam niestety nie do xxx, ale do wielkiego pakowania - pod koniec miesiąca PRZEPROWADZKA :). 

piątek, 25 listopada 2011

Ciasteczka, ciacho i kawusia, czyli Kuchenny RR ~ 8, 9 & 10 ~

Poczyniłam ostatnimi dniami następujące smakołyki:







i ostatni z obrazeczków u Hanulka:



Kanwa Hani jest już ukończona !!!! Teraz właścicielce pozostanie tylko wyszyć napis :)

To była moja pierwsza RR'owa zabawa - bawiłam się pysznie :) Poznałam nowe super kobietki z podobnymi do moich pasją i miałam wiele radości tworząc obrazeczki dla innych.  Dla mnie ta zabawa już się skończyła - następna kanwa, która do mnie dojdzie będzie już moją i pozostanie tylko dodać napis w środku. Więc żeby mi smutno nie było zapisałam się na aż 2 zabawy RR !!!!!


RR ciasteczkowy


i RR herbaciany:


Jak szaleć to szaleć :)

I podjęłam "męską" decyzję - od następnego razu przerzucam się na zdjęcia robione aparatem normalnym, a nie telefonem. Jak spojrzałam na moje "cudaki" (obfotografowane nocą w ciemnym kącie pokoju) to wstyd i już. Koniec z wygodnictwem - telefonem myk i od razu zdjęcie na maila posyłałam!!! Czas stosownie podejść do rzeczy i zaprzyjaźnić się z aparatem. 

Tymczasem przesyłam słoneczne pozdrowienia z Krakowa spowitego smogiem, w którym słońca od poniedziałku nikt nie widział.... 

poniedziałek, 31 października 2011

Ciasteczkowy RR ~ 6/10 & 7/10 ~

Dobrze, że słodkości już wyhaftowałam...bo notorycznie myślę o torcikach:

 na przykład o takim jaki powstał na kanwie Aneladgam


 tu w towarzystwie pozostałych słodkości:


A na kanwie Cinki powstała babeczka:


tu na zdjęciu grupowym z innymi kumpelkami:


Efekt uboczny haftowania słodkości - od kilku dni notorycznie buszuję w necie szukając odlotowych przepisów na muffinki :). Na razie tylko szukam - od tego się na szczęście nie tyje, ale co będzie jak je w końcu upiekę.... :)

poniedziałek, 5 września 2011

Ciasteczkowy RR ~ 5/10 ~

Miętoliłam kanwę Mysi i powstała smakowita babeczka:


A tak już prezentuje się cała kanwa Sylwi:


Tym samym jestem już na półmetku - jeszcze 5 smakowitości i zabawa się skończy. Szkoda, wciągnęły mnie RR'y...
Powolutku rozpoczęłam pracę nad prezencikiem do Kawowej Wymianki  - bardzo jestem ciekawa efektu końcowego no i tego oczywiście, czy się upominek spodoba. Czas pokaże...
Już jakiś czas temu zapisałam się na SAL z Kocim Kalendarzem wg. pomysłu Margaret Sherry. I tu mi witki opadły - wzorki są dla bardzo zaawansowanych hafciarek, zwykłe półkrzyżyki, pionowe, i inne odloty. Ale nie poddam się, lecz przesuwam pracę na obrazek październikowy. Do takich wariacji igłowych postanowiłam zamówić len - więc teraz czekam na przesyłkę i biorę się do roboty :).

piątek, 26 sierpnia 2011

Kawa i ciacho

Mój ulubiony zestaw gastronomiczny przekłada się na świat krzyżykowy. Skończyłam ciasteczka w naszej RR'owej zabawie na kanwie Gabrysi:


I cała kanwa Gabrysiowa :


Musze przyznać Gabrysiu, że wybór kanwy ze złotą nitką to był strzał w dziesiątkę - już się ciacha prezentują ślicznie, a co to będzie jak wszystkie pojawią się razem?

A co do kawusi - zapisałam się na wymiankę tematyczną u Marty. Temat wdzięczny nie tylko dla wielbicieli tegoż napoju :):


Jeśli ktoś jeszcze ma chęć - serdecznie zapraszam  - więcej uczestników - więcej radochy :).

A ja wracam do kolejnego obrazeczka RR'owego, żebym po weekendzie mogła kanwy posłać dalej w świat. Żegnam chłodno - w tym upale już o niczym innym nie marzę, tylko o zamieszkaniu w lodówce...

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Zaległości i siła przyzwyczajenia

Oj, troszkę mnie tu nie było, ale... No właśnie, kiedy zakładałam tego bloga obiecałam sobie, że będzie on o moich robótkach tylko i że nie będę zanudzała nikogo moim życiem prywatnym. I tej wersji się będę trzymała. Generalnie ostatnie 2 tygodnie wywróciły wszystko do góry nogami, ale teraz jest wszystko wspaniale :). A wtajemniczone wiedzą, co w trawie piszczy....
Kuchennego RR'a z lekkim opóźnieniem (usprawiedliwionym) wysłałam już w zeszły wtorek do Hani. A poczyniłam następne elementy:

Talerzyk na kanwie Little Princess:


I cała kanwa Kasi:


Oraz kolejne apetyczne ciacho na kanwie 5_horizons:


A tu już cała kanwa Izy:


Każda hafciarka, która ten obrazek tworzy przyzna, że krzyżykuje się go bardzo sympatycznie i szybciutko. Tym razem napotkałam trudność w postaci stawiania krzyżyków w inną stronę niż ja i muszę przyznać, okazało się to nie lada wyzwaniem. Przyzwyczaiłam się już do takiego hmmm no poniekąd bezmyślnego haftowania, a tu trzeba było ciągle skupienia, bo chwila gapiostwa kosztowała mnie prucie :). Ot siła przyzwyczajenia....

Teraz czekają na mnie inne odłożone hafciki, ale wracam już do w miarę normalnego trybu i mam nadzieję, że niebawem w pełni wrócę do dawania upustu mojemu hobby.

Tymczasem pozdrawiam i dziękuje za wszelkie miłe słowa i troskę. Buziaki :)


środa, 8 czerwca 2011

Ciasteczkowy RR ~ 1/10 i zakupencje :)

Paczuszka z kanwami dotarła: zrobiłam sobie zapas białej 16-tki, i pierwszy raz zakupiłam Zweigart rustico i z metalizowaną srebrną nicią. Przy okazji dokupiłam szpatułki, koszulki na nie i ... aż całą 1 mulinkę, której nie mogłam dostać w okolicznych pasmanteriach :).


Jak już zamówione materiały przybyły mogłam się w końcu zabrać za Ciasteczkowy RR. Do niego zamówiłam sobie kanwę rustico i już teraz po wyszyciu pierwszej babeczki wiem, że to była słuszna decyzja :).
Najpierw przygotowania do pierwszej babeczki:


Pierwsza babeczka skończona - szkoda tylko, że nie mam zdjęcia przed backstichami, bo widać jak te czarne kreseczki dopiero wydobywają piękno z wzorku. Mam nadzieję, że następnym razem nie zapomnę....


Całość prezentuje się tak:


Nie ukrywam, że stresowałam się przed wyszyciem swojego nicka, bo tego jeszcze nie robiłam. Ale wyszło dobrze :)


Kanwa jeszcze w tym miesiącu pofrunie dalej, a na razie czekam z niecierpliwością na następną, na której mi przyjdzie działać.

piątek, 20 maja 2011

Co w trawie piszczy...

Dużo się dzieje w świecie hafciarskim. Stawiam pierwsze korki w nowych dla mnie obszarach :).
Zapisałam się na mój pierwszy RR Kuchenno-Ciasteczkowy organizowany przez Gabrysię .
Obrazek ma wyglądać tak:
Jestem niezwykle podekscytowana, znalazłam się w doborowym hafciarskim towarzystwie. Obawiam się tylko jednej rzeczy, mianowicie podczas haftowania mogę być ciągle głodna :). Ale Gabrysia obiecała jakiś zestaw ćwiczeń odchudzających po zakończeniu przesłać :).


Zapisałam się również na mój pierwszy SAL, którego ogłoszenie można znaleźć na blogu Myszeczkuni.  
Będziemy haftowały odlotowe Myszki baletnice:


Nadgoniłam zaległości w moim prywatny SAL'u z Martą. Banerek w Dictionary of Bras został ukończony, do końca miesiąca pojawi się pierwszy staniczek:








Po zdjęciu kanwy z tamborka zdałam sobie sprawę, że w życiu nie widziałam tak wymiętolonego materiału... No nie wiem co ja z tą kanwą robiłam. Chyba mam za mały tamborek po prostu. Musze się uśmiechać szeroko do Małża o jakiś sponsoring większej ramki :).