poniedziałek, 24 stycznia 2011

Zakochane koteczki

Nic tak nie frustruje jak przymus leżakowania w łóżku.... I to nie można posiadywać, tylko plackiem (najlepiej ziemniaczanym - o matko jakbym zjadła) leżeć - jak mus to mus. I nawet haftować nie można....
Ale jako pisać można i trzeba się z takiej alternatywy cieszyć.
Postanowiłam nie nadawać już pracom przydomków " z archiwum x", bo z moim tempem to ja z tego archiwum nigdy nie wyjdę....
A poniżej kolejne kociaki (moje ulubione) M. Sherry (mojej ulubionej).


Haftowałam na 14 w tłoczone serduszka (moja ulubiona) i muszę przyznać nieskromnie, że z pracy byłam dumna jak paw :). Najważniejsze, że obrazek spodobał się obdarowanym - był prezentem ślubnym.
P.S. Jeszcze innego rodzaju frustracja to taka, jak przeglądając inne blogi hafciarek napotykasz blog z takim samym tłem jak Twój własny, taki wymarzony no i taki.... niepowtarzalny. Najlepszym remedium na takowe bóle jest zmiana tła. Do następnego razu zapewne :)

niedziela, 24 października 2010

Z archiwum X - część 6 - RÓŻA

Czasu u mnie jak na lekarstwo - w sensie nie mam go w ogóle. Od początku miesiąca jestem w nowej pracy, która pochłania moje siły absolutnie.
Ale staram się choć troszeczkę haftować, tylko efektów nie widać tak szybko.
Powstało coś nowego, ale serio zdjęcia robione komórką są kiepściutkie, więc chyba poczekam do listopada jak odzyskam aparacik.
Póki co wyciągnięta z archiwum róża - pierwotnie prezent dla mojej Mamy, który miał stać się ozdobą salonu - idealnie pasował do koloru ścian. W międzyczasie rodzinka zdążyła się przeprowadzić do nowego mieszkanka i teraz w pokoju są inne ścianki i przyznam, nie wiem co z tym obrazeczkiem pocznę.
Mimo wszystko bardzo się przyjemnie różę tworzyło, choć w życiu w tak małym projekcie nie widziałam tylu na raz ćwierć krzyżyków i podobnych wynalazków. I choć potrzebne było tylko kilka kolorków, były one dość podobne do siebie i trzeba było bardzo uważać.



poniedziałek, 4 października 2010

Z archiwum X - część 5 - KASIA HAFTUJE MAŁEGO KOTKA

Ten obrazek powstał ... dla mnie :). Bo i Kasia i haftuje no i kotka - co więcej trzeba do szczęścia?
Projekt o ile się nie mylę Margaret Sherry - i chyba był cały taki kalendarz z Kasią, ale gdzieś mi w zbiorach wzorków zaginął.


Więc Kasia pozostała tylko namiastką

niedziela, 26 września 2010

Z archiwum X - część 4 - LATA DWUDZIESTE, LATA TRZYDZIESTE

Zdecydowałam się na ten obrazek, bo kobieta do złudzenia przypomina mi moją Babcię - taką jaką ją młodą poznałam na zdjęciach. Babcia aż tylu lat nie ma, żeby dorównywać Damie epokowo, ale twarz i spojrzenie ma zadziwiająco podobne. Dlatego Babcia dostała piękną suknię w kolorach czerwieni i bordo.



Teraz zostało pranie, oprawa i wręczenie :)

sobota, 25 września 2010

Z archiwum X - część 3 - WEDDING SAMPLER

Oj bardzo mi się przyjemnie haftowała ten samplerek. I to już kolejna praca, która miałam przyjemność wręczać jako prezent ślubny.




Obrazek powędrował do Ani i Sunnego :).

piątek, 24 września 2010

Z archiwum X - część 2 - BISCORNIACZEK


Długo się naoglądałam różniastych biscornu zrobionych przez wprawne hafciarki. A moja bardzo serdeczna internetowa przyjaźń (tak, nie bójmy się tego słowa) zaczęła się od właśnie szukania jak takie biscornu zrobić. Tak oto trafiłam na Martę z www.hafcikicinka26.blox - moją przewodniczkę i doradczynię.
Doświadczenie pokazuje, że ja zanim się do czegoś zabiorę stosuję starą indiańską technikę apacza (czyt. a... patrzę). muszę się naoglądać, poczytać, przetrawić problem, przespać się z pomysłem a potem to już się tylko robi :)
Tak też było z biscornu - mojego pierwszego (koślawego, zrobionego trzęsącymi się rękoma) używam jako podusi do igieł i nie uwieczniłam go na zdjęciu - co niebawem uczynię. Dziś przedstawiam dziecko numer 2 - biscorniaczek, z którego bardzo byłam zadowolona. Mini podusia dostała się w ręce Ani, która tworzy piękną biżuterię z filcu i na co dzień operuje wieloma igłami.
A zdjęcie zrobione dosłownie na kolanie, precyzyjnie ujmując na udzie :)

środa, 15 września 2010

Z archiwum X - część 1 - ORCHIDEA



Ponieważ ostatnimi czasy dużo popełniłam prac większych i mniejszych, wszystkie skrupulatnie archiwizowałam w aparacie i czekałam na właściwy moment, aby zdjęcia wrzucić. Moment zapewne nadszedł by już dawno, gdybym całego zbioru zdjęć, a co za tym idzie samego aparatu w innym mieście nie zostawiła przypadkiem :).
Tymczasem muszę się zadowolić zdjęciami jakości marnej z telefonu i liczę na to, że po odzyskaniu aparatu kolekcję uzupełnię.
Dziś przedstawiam orchideę. Projekt dostałam od zaprzyjaźnionej Pierwszej Hafciarki Polskiej - Marty, znanej wszystkim jako cinka26 :). Obrazek mnie zachwycił, bo miał chiński znaczek do wykonania, który oznacza pokój. A jako fan chińskiego języka byłam przeszczęśliwa, że mogłam ulubione haftowanie połączyć z ulubionym językiem.
Zdobi ściany Tatiany - wielkiej fanki żywych orchidei.