poniedziałek, 2 lipca 2012

Pierwszy Powell, co prawda mini, ale zawsze to coś :)

Poczyniłam maleńki obrazek Pana Powella - bardzo mi się podoba jego styl i wiele prac, które można wyhaftować. Chciałam spróbować, czy będzie mi się dobrze wyszywało takie projekty zanim przystąpię do czegoś większego. Oczywiście, haftowało się super :).


Hafcik jest malutki, może wykorzystam go na jakąś kartkę z gratulacjami....

Ale zdecydowanie jestem na tak, jeśli chodzi o projekty Pana Powella!!!

Chciałam Wam jeszcze pokazać jak u mnie wyglądała najdłuższa noc w roku - tak spektakularnej burzy w swoim życiu jeszcze nie widziałam:



Grzmiało i błyskało długo w nocy, aż czasem ciarki po plecach tak same przelatywały :).

Po fali upałów teraz mamy deszczowy poniedziałek, więc życzę wszystkim miłego dnia i lecę zaparzyć sobie kawusię :D



wtorek, 19 czerwca 2012

Wakacyjny konkurs u Edi

Edi na swoim blogu serdecznie zaprasza na wakacyjny konkurs


Pomysł już mam, teraz tylko wydrukować wzorek, skompletować mulinki i machać igiełką :)

Pozdrawiam wszystkie dzielne Hafciarki :)

niedziela, 17 czerwca 2012

Calamit - tea - czyli nieszczęsny czajniczek - A Dictionary of Tea ~ 1 ~

Tak, tak - pierwszy z czajniczków zadomowił się wygodnie na mojej kanwie. Sam czajniczek wyszywało się bardzo przyjemnie, napis tytułowy był natomiast... lekko monotonny :). Ale dotrwałam do końca i z dumą prezentuję:


Czajniczek jest nieszczęśliwy, bo po przejściach niefortunnych :


Ale tak sobie myślę, że musi to być bardzo ulubiony czajniczek, bo niejedno ma już za sobą - przewiązany uchwyt, spore pęknięcie, uszkodzona przykrywka no i ten biedny dziubek.... Mimo wszystko trzyma się jak może :).

Jutro mam w planach wyprawę na pocztę.... zobaczymy jak z moimi 50 wyuczonymi słowami po niemiecku uda mi się nadać list do Polski :).


A teraz taka malutka dygresja co do Euro w sensie nie waluty ale rozgrywek piłkarskich. Wczoraj naszła mnie taka refleksja, że w sumie mieszkają dookoła ludzie ze wszystkich stron świata, zatem zawsze gdzieś w okolicy jest reprezentant drużyny zwycięskiej :). I wczoraj do bardzo późnych godzin nocnych Grecy dawali upust swej radości - jeśli to była gra o wejście do ćwierć finału, to boję się co będzie jak wygrają puchar.... A dziś za piłką pobiegają Niemcy - zobaczymy jak się będą zachowywać ludzie i Portugalia o czym przypomina flaga wywieszona w oknie naprzeciwko naszego :).

Z piłkarskim pozdrowieniem
Plichcia

środa, 13 czerwca 2012

Stuttgart, Stuttgart...

Dziś mija 15 dzień odkąd zamieszkaliśmy w nowym miejscu. I może to dziwnie zabrzmi, ale mam nieodparte wrażenie, że to miejsce i ja jesteśmy dla siebie stworzeni :). Decyzja o przeprowadzce była mocno spontaniczna i od pierwszej rozmowy do wyjazdu minęły zaledwie 2 miesiące.... Ale póki co jestem absolutnie zachwycona.

Oczywiście wiele zmian dopiero przed nami, ja muszę opanować język - póki co potrafię powiedzieć, że mam ochotę na kawę i zapytać jaki chcesz zobaczyć film :). Ale głęboko wierzę, że uda mi się go opanować!!!

A czas tu płynie inaczej, jakby wolniej, powietrze zdecydowanie czystsze, dużo zieleni, ludzie ze wszystkich stron świata, ciągle śpiewają ptaki i czasem nawet papugi przelatują robiąc awantury.
Robótkowo działam i owszem, ale pokażę co xxx jak skończę.

Póki co przesyłam gorące pozdrowienia z mojego nowego miejsca na ziemi :)


(zdjęcie zaczerpnięte z czeluści internetu)

sobota, 12 maja 2012

Nie ma to jak herbatka...

Powoli zbieram siły na nowe hafciki równocześnie mam w planach ukończenie tych, które obecnie zalegają w pudełku :). Ale jak każda hafciarka, która zakosztowała kiedyś zabawy w RR i ja z tym uzależnieniem walczę....czy skutecznie.... chyba tak, zważywszy, że na wiele z nich się nie pokusiłam.

Jednakże w przypadku wszelakich "Dictionary of..." dopadła mnie trudność z opanowanie i ... zapisałam się. Bawić się będę w doborowej ekipie, zabawę organizuje nikt inny jak Marysia - Moteczek. Cieszę się jak nie wiem co!!!!

Będziemy haftowały "A Dictionary of Tea":


Jeśli ktoś miałby się ochotę przyłączyć - serdecznie zapraszamy zostały jeszcze wolne miejsca !!!!

A ja wracam niestety nie do xxx, ale do wielkiego pakowania - pod koniec miesiąca PRZEPROWADZKA :). 

wtorek, 10 kwietnia 2012

Powrót.... :)

Oj chwileczkę, tylko tu poodkurzam i pajęczyny pozdejmuję :)....

Dawno, daaaawno mnie tu nie było. Zachorowałam na "awerso-krzyżyki" - nie przypuszczałam, że aż tak mnie od haftowania odrzuci. Wstręt absolutny, nie wiadomo skąd przyszedł, ale najwyraźniej sobie poszedł, bo tak najzwyczajniej w świecie za kanwą i mulinkami zatęskniłam :).

W związku z ową przypadłością wycofałam się z wszelakich zabaw SAL'owo -  RR'owych. Zawsze wychodziłam z założenia, że moje haftowanie ma być przyjemnością i to hobby dla mnie, a nie ja dla niego. Widać tak musiało być.

Ostatnia rzeczą, którą poczyniłam była TUSAL'owa haftowanka, którą jeszcze w grudniu przesłałam. I od tamtej chwili cisza..... A propos TUSAL'a tegorocznego, to już lipa, bo ani nie prezentowałam regulaminowo słoiczka, ani nic nie stworzyłam, więc słoiczek pusty :). 

Choć sama nie tworzyłam wróciła do mnie już jakiś czas temu kanwa z mojej pierwszej zabawy RR:


Dziękuję wszystkim dziewczynom za tak wspaniałą zabawę!!! Jak widać na zdjęciu praca jeszcze mocno "robocza" z nitkami pomocniczymi, niewyprasowana i bez wyhaftowanego środka. I tu się zastanawiam - a może zegar kuchenny poczynić? To by było piękne tło i zawsze by mi przypominało, że na świecie jest tyle fajowych Hafciarek pozytywnie zakręconych :).

Jeszcze raz dziękuję:

Hanulkowi - dodatkowo buziaki za herbatki i miłą karteczkę
Cince !!!!! - Marta to dzięki Tobie mogłam się tak superowo bawić !!!
Gabrysi - genialnej organizatorce :)
Little Princess - buziole za słodkości!!!!


Odwiedzając Wasze blogi dawno już zauważyłam, że większość z Was podpisuje publikowane zdjęcia. Zawsze mi się to podobało i owszem, ale szkoda mi było czasu żeby nad zdjęciem popracować.... Do czasu aż przeglądając różne blogi natknęłam się na zdjęcie wykonanej przeze mnie pracy z enigmatyczną informacją, że ktoś je gdzieś tam znalazł i szuka projektu do tego obrazeczka i prosi o pomoc.... Oj bardzo mi się przykro zrobiło, nawet ta osoba nie napisała, że to moja praca czy też z mojego bloga zdjęcie zaczerpnięte. Przecież chętnie wzorkami się dzielimy między sobą, na blogu jest mój mail  - wystarczyło napisać.... Cóż, dla mnie przestroga, żeby pilnować swojego - co czynię i od dziś podpisuję zdjęcia.

Pozdrawiam Was ciepło i się zastanawiam, czy ktoś tu jeszcze wpada z wizytą???

piątek, 9 grudnia 2011

Duże zakupy :)

Dziś dotarła do mnie przesyłka z ulubionego HS. A w niej rzeczy najpotrzebniejsze:


mulinki do najbliższych projektów


szpatułki, na których mulinki zamieszkają


 koszulki na owe szpatułki - wszyscy wiedzą, że w grupie raźniej


oraz len i aż 1 metr kanwy Rustico, która to podbiła me serce przy kuchennym RR :).

Ilość zakupów była niezbędna, gdyż wpadłam w szaleństwo i pozapisywałam się na wiele hafciarskich zabaw - RR'y i SAL'e. Szczerze mówiąc muszę usiąść i to wszystko ogarnąć - gdzie co jak i z kim :). A ponieważ parę zabaw ma "wydźwięk" kuchenny - stąd ilość kanwy Rusctico - będą obrazki powstawały na tej samej kanwie i bardzo bym chciała, żeby pewnego dnia razem zawisną w kuchni :).

Jestem w trakcie kończenia Tusalowego prezenciku i mam nadzieję po weekendzie go już wysłać. I jak każdy narzekam na notoryczny brak czasu, który bym chciała poświęcić na haftowanie. Może na emeryturze... :)